Karherop napisał(a):

|
Ktoś może być kozakiem w obronie, ale w obronie SFG najważniejsze jest ustawienie całej drużyny, pilnowanie stref, schematy obrony. Pierwsza przegrana piłka prokuruje druga, w dodatku piłka poszła na wysokości jakieś 150 cm, Colley musiałby się złamać w pół żeby przebić ja Tomasiewiczowi.
|
Bramkę głównie zapieprzył Kliment, tóry miał stać bliżej linii bocznej i zapobiegać takim wrzutkom i przebiciom, ale się zdrzemnął. Reszta to fuks. Część winy jest po stronie Coleya, przez to że sprokurował rożnego swoim kretyńskim zagraniem w poprzek do przeciwnika.