Colin napisał(a):

|
Szkoda tylko, że bramka dla Stali w dużej mierze na konto właśnie Colley'a bo to on w największej mierze się zakręcił i zgubił krycie w wydawałoby się klarownej sytuacji przy SFG. Jak doceniam pewne atuty gościa czyli grę ciałem, stanie nisko na nogach, jest trochę taką skałą, którą ciężko przepchać i potrafi wywalczyć, odzyskać piłkę to niestety traci też czasem głowę w defensywie (jak przy golu) i w ofensywie pod presją kiedy parę jego podań było po prostu zepsutych i po tym szły kontry. Ale gość ma pewien potencjał i papiery na grę tylko pytanie czy z czasem po adaptacji w drużynie zacznie być bardziej skuteczny i mniej elektryczny w pewnych sytuacjach. Do tego dochodzi pytanie czy nasza gra całej drużyny w końcu się odmieni, bo wygląda to bardzo słabo...
|
Ktoś może być kozakiem w obronie, ale w obronie SFG najważniejsze jest ustawienie całej drużyny, pilnowanie stref, schematy obrony. Pierwsza przegrana piłka prokuruje druga, w dodatku piłka poszła na wysokości jakieś 150 cm, Colley musiałby się złamać w pół żeby przebić ja Tomasiewiczowi.