skarabeus napisał(a):

- Kochanie, moze skoczymy w piatek do Krakowa, pojdziemy do klubu, w sobote na mecz, a po meczu na kolacje do tej gruzinskiej knajpki, co kiedys bylismy?
- Jaki mecz?
- No jak na jaki? Na Wisle.
- Co? Mam marznac 3 godziny patrzac na cos, czego ogladac sie nie da ? Jakby jeszcze to jakos grali, to bym przezyla, ale wystarczy, ze mnie meczyc ogladaniem tego w tv. Do klubu i na kolacje mozemy isc w Poznaniu i ewentualnie na mecz, bo tam chociaz jest bramek i ladnie graja.
Tyle w kwestii frekwencji. I tego jak postrzegana dzisiaj jest Wisla przez neutralnego widza.
Tak, katuje partnerke ogladaniem naszej eklapy.
|
To musi być prawdziwa miłość.
Piszę o niej.