Sadlok to mi się już zawsze będzie kojarzył, jak w pierwszym meczu po przyjściu Frydrycha, będąc oczywiście kapitanem, stawał w murze i zasłanial ręką głowę (stojąc w murze) Frydrych jak to zobaczył to mu oczy prawie wylecialy ze zdziwienia co on robi
