Do kretyńskiego błędu Sadloka jakoś to wyglądało, do tego momentu Raków nic nie pokazał (śmiesznie się słuchało stronniczych komentarzy w c+, wg których Raków miał mieć gigantyczną przewagę - ja tego nie widziałem...), a nasza gra też nie wyglądała najgorzej (graliśmy na b. trudnym terenie, a gra w defensywie była całkiem ok.). Sadlok dał pretekst do karnego i miałem wrażenie, że sędzia tylko na to czekał (miało się wrażenie, że komentatorzy c+ odetchnęli z ulgą, bo ich wcześniejsze tezy znalazły potwierdzenie). Raków do prezentu od Sadloka grał totalną padakę, mieli tylko jeden groźny - niecelny strzał na bramkę, te pozostałe to bardzie podania do naszego bramkarza.
Gula trzyma Klimenta, bo wierzy, że się odblokuje i wg mnie ten gość jest faktycznie strasznie spięty - przydałby się jakiś czeski psycholog... niestety my naszymi komentarzami mu w tym odblokowaniu nie pomagamy...
Wg mnie szkoda tego meczu, bo gdyby nie prezent od nas wynik byłby otwarty, po stracie bramki oni mogli się ustawić bez ryzyka, a my musieliśmy się odkryć i dlatego taki efekt końcowy...
Z innej pary kaloszy, rozumiem, że takie przepisy itd, ale gwizdanie takich karnych, za lekkie, przypadkowe depnięcie rywala w walce o piłkę niczym się nie różni od kontaktu z rywalem z lekką symulką, gdzie sędzia interpretuje, że kontakt nie spowodował upadku, a symulant dostaje żółtą kartkę. Przy takich przepisach musimy na przyszłość szukać napastników z jak najdłuższymi płetwami, w każdym meczu karny dla nas murowany...
