|
Porażka z rakowem była zakładana.
Mogliśmy przy jakimś szczęściu liczyć na 0:0. I tyle.
Raków wyszedł drużyną ograną, prowadzoną w tym samym składzie.
My z dwoma nowymi i zamieszaniem w składzie - to nie mogło wypalić.
Skrzydła: Młyński i Savic to nawet na I ligę by nie wystarczyły.
Dodatkowo jak zwykle nasz kapitan zrobił swoje - karny i trzeba było się otworzyć wystawiając na kolejne ciosy.
Nie wiem czy powinien być ten karny - oglądałem z doskoku przy rodzinnym obiedzie, ale Sadlok i tak dał pretekst.
Nadal nie mamy nikogo z przodu i to się będzie mściło.
Nadal też nie mamy faktycznego lidera, który spajałby tę zbieraninę - pojedynczo część piłkarzy wyglądała dobrze jeśli chodzi o pressing, doskok, przeszkadzanie. Potem brakowało pomysłu i zgrania.
Nie będę płakał po tym meczu, chociaż wkurza mnie jak tacy prymitywni kopacze jak kun robią sobie co chcą z naszą obroną.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|