Przede wszystkim widać w Rakowie przygotowanie fizyczne. Kun który ma 105 w kapeluszu przepychał naszych jak chciał. Gonili do 80 minuty na pełnym gazie Momo wszedł z ławy i nie potrafił nadążyć za chłopem z piłką. Głównie tym przegraliśmy.
Swoje oczywiście dołożył kapitan, co my byśmy zrobili bez niego... No i Skvarka który swoimi podaniami napędzał kontry Rakowa w drugiej połowie. Savic niewidoczny ale patlnię wystawił. Kliment ława, dawać Hiszpana.
I golimy frajerów
