Różnica póki co była taka, że nie graliśmy otwartej piłki tylko czekali na kontry - prawie się udało, lecz łamaga nad łamagami kliment zrobił swoje.
Raków robił z nami co chciałi jak chciał, indywidualnie miazga, od kopa odbierali nam piłke pojedynczy zawodnicy zaraz po tym jak im jakimś cudem wyłuskaliśmy.
NAJSŁABSKI:
ŁAMGA NAD ŁAMAGI: KLIMENT, zaraz za nim SKVARKA, kolejno: MŁYŃSKI i oczywiście SADLOK - ten ostatni zrobił to co ma w zwyczaju w sposób bezmyślny i głupawy, no ale cały mecz pod naporem, więc ciężko było się nie pomylić

i to nie jego wskazuje na głównego winowajcę porażki, a tych wcześniejszych.
Brak kartki dla Arsenica to kabaret, kolejny to Cisse 5 min po wejściu goni Wdowiaka i po przebiegnięciu 20 metrów puchnie

- myślałem, że gość jest szybki-dynamicznie, podobnie jak Yeboah, no ale tutaj przepaść, gość na sztuke.
Pllusy tej żenady to niewątpliwie Biegański i mały plus Colley, jest troche dziwaczny, no ale nie zawalił ...
Jedyna akcja meczu przypadkowa, w której fajnie zagrał Savic i koncertowo spatolił Kliment...
Reasumując DNO - koniecznie musimy jeszcze kogoś nabyć.