kibic_z_Tarnowa napisał(a):

Masz rację, przejście Bodo (w grupie rozbiło Romę), Slavii, wyrównany dwumecz z Dinamo Z., zwycięstwa ze Spartakiem na wyjeździe, z Leicester u siebie, to wyniki znacznie ponad stan.
Do tego wygrane młodzieżówki z Włochami, Belgią, Danią, Serbią, Rosją, awans po barażach z Portugalią. Pewnie gdyby nie odejście do Legii byłyby kolejne młodzieżowe mistrzostwa dla nas.
Nie wspomnę o wynikach w Niecieczy, zdecydowanie ponad stan (przez długi czas miejsce na podium ESA, bez niego rok później spadli) czy już prehistorycznych mistrzostwie z ZL, czy PP z Lechem.
Generalnie Nawałka miał jedno osiągnięcie klubowe - Mistrzostwo Polski z Wisłą naszpikowaną gwiazdami i połową reprezentacji. W reprezentacji w zasadzie wygrana z Niemcami 2:0, przejście dwóch eliminacji. Piłkarsko zgodzę się, że Michniewicz nie stoi nawet koło Nawałki. Ale jako trener, będąc młodszym, osiągnął znacznie więcej i gdyby nie fakt, że Nawałka już był trenerem reprezentacji i coś mu się tam udało osiągnąć, to nikt by nawet nie próbował porównywać Nawałki do Michniewicza, bo byłaby przepaść, ale w drugą stronę niż myślisz.
IMO pomijając wątek 711 połączeń i odrzucając czy to etyczne czy nie, żeby taki ktoś był selekcjonerem, to kompetencjami się zdecydowanie broni i był to najlepszy wybór spośród realnych wyborów i dający największe szanse na awans na mundial. Zatrudnienie Michniewicza na te dwa mecze to maksymalizacja szans, zatrudnienie Nawałki byłoby grą na alibi - i tak nie wejdziemy, to zrobię tak jak chce opinia publiczna. Nie uważam, że Rosja jest poza naszym zasięgiem, Czechy/Szwecja - też nie jest to rywal nie do pokonania, na Euro ze Szwecją brakło gry w obronie, ale wiemy, że CM od tego zacznie.
Michniewiczowi słabo idzie granie ze słabymi drużynami, dwumecz z Wyspami Owczymi czy tegoroczna polska liga są tego przykładem, ale to na szczęście nie casus naszej reprezentacji
|
Przepraszam, ale wyniki drużyn w naszej lidze w najmniejszym stopniu zależą od warsztatu szkoleniowego trenerów. Od czego zależą? Myślę ze trop 711 dużo by nam powiedział. Ale to nie ten temat. Dlatego "osiągnięcia klubowe" w Polsce nie są dla mnie żadnym wyznacznikiem.
To, że Legia w Moskwie wygrała oddając jeden celny strzał, przy kilkunastu strzałach przeciwnika uważasz za wynik ponad stan? Bo moim zdaniem raz w roku i garbaty się wyprostuje. Dlaczego ze słabymi idzie gorzej? Ano wtedy trzeba grac w piłkę, a nie tylko przeszkadzać. Potrafić przekazać zawodnikom jak to zrobić. Dotąd było wygodne tłumaczenie, "biedny trener nic nie może bo kopacze słabi", ale aktualnie ci słabi kopacze jakoś grają w niezłych klubach i potrafią robić co trener powie. Tylko dziwnym trafem nie potrafią realizować wymyślnych planów trenerów reprezentujących PMS. Moim zdaniem dlatego, że PMS to przeszkadzanie i liczenie na farta w kontrataku. Tyle i nic więcej. I jak przeciwnik nie ma ochoty nas atakować to jesteśmy załatwieni.
Nawałka podobnie jak Kasperczak nie jest przedstawicielem PMS. Oni rozumieją, że w piłke trzeba próbować grać. To jest przepaść mentalna. Dlatego moim zdaniem tylko zagraniczny trener może coś pchnąć do przodu. O Nawałce wspominam tylko dlatego, że nie ma czasu i w dużej części zna drużynę. A mówienie o Nawałce i reprezentacji "coś mu się tam udało osiągnąć". To już szczyt. Bo w historii polskiej kadry Nawałka miał najlepszy wynik od 1982 roku. Najlepszy od 40 lat ale do Czesława Michniewicza się nie zbliża. Czesława który mial zremisować zeby jechać na igrzyska i nie dał rady. Z kim to było bo nie pamiętam...
Karherop napisał(a):

Przecież gra Wisły wiosna 2010 wolała o pomstę do nieba. 2 tygodnie przed osławionymi derbami z bramka Jopa przegraliśmy też na suchych stawach 0-1 z Koroną Kielce.
Tamta Wisłę po prostu źle się oglądało. Brożek nie strzelał (poza Legia), dupę ratował głównie Marcelo i Małecki.
Nic zresztą dziwnego że później po Karabachu szybko Kasperczak uciekł z Wisły.
Kasperczak pewnie by zostać trenerem kadry po Leo, gdyby nie jego fatalny epizod w Górniku Zabrze. Nikt by się wtedy nie zastanawiał nad Smuda, ale ciężko wziąć na trenera człowieka który świeżo spuścił zespół z ekstraklasy. Tym bardziej że Górnik i finansowo i kadrowo to nie był zespół na spadek.
|
Kasperczaka wspomniałem bo ktoś sugerował ze jego powrót do Wisły to był jakiś dramat. A prawda jest taka że gdyby nie "irracjonalne" zachowanie Jopa, ów powrót skończyłby się mistrzostwem. Trzeba dodać, w wyniku nieprawdopodobnego zbiegu okoliczności w trzech miejscach w tym samym czasie, że mistrzem został wtedy? I kto był wówczas trenerem tego zespołu?
Górnik poleciał z Ligi żeby Kasperczak nie musiał zostać trenerem kadry. Smuda był dużo wygodniejszy dla dziadów z PZPN.