|
Michniewicz jako selekcjoner to wstyd. Nie dlatego, że posądzany, bo posądzana jest połowa jego pokolenia i wszyscy starsi, ale dlatego, że jest procederu symbolem.
Dodatkowo dołujące jest to, że profesjonalizm i transparentność w PZPN jest mniej więcej na stałym poziomie (raz lepiej, raz gorzej), zmienia się tylko styl zewnętrzny. Obecnie jesteśmy na etapie powrotu do stylistyki Grzegorza Laty.
Całkowicie uwikłani w to wszystko towarzysko i zawodowo są dziennikarze z weszło i kanałem sportowym na czele. Tak nielubiany tu Jadczak, oczywiście w swoim stylu jeźdźca bez głowy, ale jednak, zachował się najodważniej i najuczciwiej.
Co do wspomnień z Wiślaków w reprezentacji, to w moich wspomnieniach nigdy na serio z Wiślaków nie korzystano. A to dlatego, że obowiązywał (fałszywy) dogmat zawodników grających za granicą jako lepszych, a to dlatego, że selekcjoner był uparty. Kiedy jednak dostawali szansę, na ogół robili swoje. Szanse dostawali na ogół jako byli wiślacy. Pamiętam, że tak było za Janasa - ilekroć wpuszczał na boisko Żurawskiego, Frankowskiego, Kosowskiego, Szymkowiaka, robili swoje. Na ogół wolał jednak Kukiełkę (chociaż to w sumie też nasz były as hehe) i Rasiaka.
Głowacki miał do kadry jakiegoś wyjątkowego pecha, jeśli dobrze pamiętam.
Konta "czaro" na innych portalach (w tym tt) nie są moje. Nie odpowiadam za publikowane tam treści.
|