Karherop napisał(a):

O jakim braku presji mówisz? Presja jest zawsze. Mniejsza lub większa.
Mieliśmy przykład niedoszłego transferu Kaputa który bał się... Presji w Wiśle. I czego to dowodzi?. Może tego że jednak u nas też coś takiego istnieje?
Że niby czego dowodzi Lech i Legia? Bo jak dla mnie głównie tego że polskie zespoły mają zbyt wąskie kadry aby łączyć dobrą grę w Europie i w Polsce. Mentalnie serie porażek zawsze przybijają, ale nie one były powodem wpadnięcia w dołek, ale konsekwencją pewnych rzeczy.
Przykład Hyballi idealnie obrazuje zryw, który nie mógł się udać na dłuższą metę. Ale o powodach już tyle napisano że szkoda klawiatury.
Kopacze czują mus w meczach z legią czy derbach tak samo jak kibice czują mus bycia na stadionie głównie na mecze z Legią i derbach.
I nie jestem tu ich adwokatem, ale widzę że czasami to nie ambicja jest problemem, ale może po prostu umiejętności?
|
Ostatnio presja jest kiedy zagląda w oczy widmo spadku, a jak się oddala to presja się kończy. Dlatego ligę kończymy tuż nad strefą spadkową. Wyjątkiem był początek zeszłej wiosny, kiedy mimo bezpiecznej przewagi widać było na boisku chęć wygranej. Przypuszczam, że do momentu kiedy Hyballi należało słuchać. Jak przestał mieć posłuch za sprawą właściciela (dlatego jestem zdania że poziom sportowy to pochodna postawy władz), to dostaliśmy w pałę 5 razy pod rząd. Wypalenie? Bez żartów. Kiedy przestaliśmy przegrywać? Ano kiedy znowu zamajaczyło widmo spadku dwa remisy derby i na Legii. Więc poziom rywali raczej sprawy nie ułatwiał, a jednak się dało. Wypalenie się skończyło?
Młody Kaput się czegoś bał? Presji? Jeszcze powiedz, że presji wyniku
Legia i Lech dowodzą tego że TO NIE UMIEJĘTNOŚCI DECYDUJĄ O WYNIKU, A POZIOM ICH WYKORZYSTANIA. Ani umiejętności piłkarzy Lecha nie wzrosły od zeszłego roku, ani Legii nie spadły tak, żeby mogło to wytłumaczyć ich zeszłoroczne i aktualne miejsce w tabeli.
Przykład Hyballi dowiódł, że gra zespołu, czyli "żeby się dało na to patrzeć" może się zmienić diametralnie w trzy dni. Czyli to nie kwestia, nowych, lepszych, umiejętności, tylko lepszego wykorzystania tych istniejących. Tutaj kulejemy od dawna.

Teraz to mnie załatwiłeś. Żeby porównywać piłkarza który za mecz dostaje pieniądze, do kibica który za mecz płaci. Bez owijania w bawełnę. Piłkarz ma psi obowiązek czuć mus tak przed meczem z Legią jak przed meczem z Łęczną bo dostaje za swoją prace wypłatę. I jeżeli tego nie czuje to winny jest szef, nie trener, tylko zarząd bo trener ma tylko powiedzieć co pracownik ma robić, a żeby mu się chciało to nie broszka trenera. Trener może tylko podzielic się swoimi obserwacjami. A kibic? On czuje mus przed legią, bo liczy, że piłkarze tez poczują mus i wreszcie zapłaci za widowisko, a nie udawanie. Gdyby kibic był pewien, że na Łęcznej piłkarze też czuja mus to by poszedł i na łęczną. Dowód? Kup z ulicy bilet na jakiś mecz w Anglii...
Ależ ja się zgadzam, że problemem jest brak umiejętności.Tylko ze nie chodzi tu o umiejętność podania czy strzału. Tu problemem jest brak bardziej podstawowej umiejętności. Umiejętności pokazania koncentracji, determinacji, odpowiedzialności i ambicji w każdym meczu w którym piłkarz dostaje szanse gry. To najważniejsza umiejętność, bo bez niej inne umiejętności przestają mieć znaczenie.