Yggdrasil napisał(a):

To przypomina spór dla sportu, w którym zdajesz się Czaro bardziej dbać o zbicie argumentu oponenta efektownym chwytem retorycznym, trzymającym poprawność logiczną, ale nie zawierającym wartości w sensie opisu stanu faktycznego.
Przecież Kieszek nawet jeżeli popełnia błędy i babole, to nie popełniał ich zawsze. Nie wiem z czego one wynikają - z braku szybkości, refleksu, koncentracji.. kiedyś jednak jakąś ten bramkarz kariere miał, grał w lidze lepszej niż nasza i ktoś go na bramce wystawiał.
Pozwól że też posłużę się zagrywką - gdyby w Wiśle na pozycje bramkarza zakontraktowano Jurka Dudka i wystawiono by go w meczach ligowych (paru) w ktorych popełniłby babole i wielbłądy, to czy Biegański nie byłby z tego powodu w stanie od Dudka czegoś się jednak nauczyć?
|
No ok, ale nie do końca. Kieszka wzięliśmy nie jako trenera ani jako chodzący podręcznik dla Biegańskiego (chociaż to drugie mogło być/było/miało być/jest jego atutem), ale przede wszystkim jak piłkarza. Inaczej wzięlibyśmy kogoś fachowego, ale tańszego.
Kieszek pewnie spełniałby taką rolę, gdybyśmy stali lepiej finansowo i nie musieli się na niego szarpać, a Biegańskiego w pierwszym składzie od początku bylibyśmy pewni. Według plotek i wyobrażeń jednak się szarpnęliśmy, Kieszek przedstawiany też był jako gracz do pierwszej jedenastki (dlatego też do niej automatycznie po przyjściu wskoczył, dopiero później Biegański odzyskał miejsce).