Arkadiusz.Czerepach napisał(a):

wolfy napisał(a):

Przecież cały czas o tym piszę. Tylko odklejeńcy twierdzą że my realizujemy jakąś taktykę inną niż podania między obrońcami i na koniec (optymistycznie) laga.
Bardziej interesujące jest to jak wygląda kiedy próbujemy grać podaniami. Zwróćcie uwagę na ile metrów odskakuje naszym piłka przy przyjęciu...
|
LucjuszWielki napisał(a):

|
Jak ja słysze "krakowska piłka" to żenada mnie ogarnia... Gdzie? Z kim? Po co? Nie ma wykonawców i długo nie będzie.
|
Nie wiem gdzie między Atletico i Barceloną mieści się FC Porto, ale wczoraj obejrzałem sobie po raz pierwszy od paru lat ich mecz i był to ostatni mecz ligowy z jakąś tam ekipą leszczy wygrany 3-1. I niestety - poziom gry, umiejętność przyjęcia piłki, szybkość podejmowania decyzji, celność podań itp. - i to wszystkich piłkarzy na placu - to poziom niedostępny nie tylko dla obecnej Wisły, ale i reprezentacji Polski. To przepaść.
Niemniej jednak wystarczyło że był u nas jeden taki piłkarz, np. Carlitos, i już było widać ogromną różnicę na plus.
Mimo słabej gry pewni siebie i jazda bo my jesteśmy Wisła Kraków i mamy rozpierdalać. W imię Boże ciąć frajerów równo z trawą. A po meczach chodzić na kremówki.
Naszym motto: Panowie, kiełbachy do góry, rąbiemy ich w kakao! Siekać frajerów, do piachu z nimi! Wślizg, wślizg, wślizg!