No właśnie też korciło mnie zapytać czy drużynę taką jak Atletico jest łatwiej zbudować niż Barcelone.Wydaje się, że o ile czysto piłkarsko jest to mniej wymagające.To jednak potrzeba bardzo specyficznych ludzi pod względem wolicjonalnym, wydolnościowym, charakterologicznym.Posiadających naturalną agresje, którą jednak są w stanie kontrolować.Dobrych w odbiorze nie tylko w sensie czysto technicznym, ale również w kontekście czytania gry przeciwnika indywidualnie, jak i zespołowej gry obronnej.Odpornych psychicznie na sytuacje, w której to przeciwnik posiada piłkę, bo jest to jednak trochę wbrew piłkarskiemu instynktowi.Na koniec wypadałoby, żeby coś jednak potrafili z tą piłką zrobić jak ją odzyskają.Nawet jeśli ma się to odbyć prostszymi środkami.Czy taka drużyna ma swój urok i magie? Patrząc na wczorajszy mecz z Valencią.Zdecydowanie tak.Czy jej budowa jest prosta? Nie wydaje mi się.A wszystko w gruncie rzeczy sprowadza się do tego czy kibice Barsy woleliby oglądać grę w stylu Atletico, a kibice Atletico grę w stylu Barsy.Bo o to w sumie mi chodzi.
Przenosząc to na nasze podwórko.Polecam artykuł Treli odnośnie krakowskiej piłki.
https://newonce.sport/artykul/ciasne...rakowska-pilka
Pewne fundamenty jeśli chodzi o to jak ma w tym mieście wyglądać gra w piłkę zostały ustalone przez naszych pradziadów.Dosłownie.I tu nie chodzi o historie, tradycje, DNA i inne pierd.olety.Chodzi o to co się najbardziej opłaca sumarycznie - biznesowo, sportowo i marketingowo.Tu i teraz.Jestem w stanie bez zmrużenia okiem wyjebać do śmieci ostatnie 100 lat jeśli będę przekonany, że to się opłaca.Tylko patrząc na przygodę sąsiadki z Probierzem mam spore wątpliwości.