czaro napisał(a):

|
Brzmi to bardzo fajnie, ale właścicielom często już zmieniała się koncepcja i miało być spokojne budowanie, a potem była wylotka, bo złe wyniki. Poza tym spokojne granie bez presji na wyniki też ma swoje granice i jest nimi spadek. Nic nie broni piłkarzom zagrać przyzwoicie z drużynami z dolnej połowy tabeli. Wreszcie jak sprzedać ten produkt kibicom? Skoro te mecze aż do przebudowy składu (rok? dwa?) to są takie jedostki treningowe, to po co to oglądać? Płacić za bilety/telewizję?
|
Klub komunikował od początku. Nic przez najbliższe 5 lat nie osiągniemy. Tylko, ze kibice nie za bardzo chyba wzięli sobie to do serca. Komunikat klubu jest, jednak, realną oceną sytuacji, a nie zachętą do minimalizmu. Wiadomo, że w miarę możliwości trzeba ugrać jak najwięcej. Tylko że te możliwości są wątpliwe.
Ostanie zdania twojej wypowiedzi to clue problemu. Trudno sprzedać słabiutki produkt kibicom, szczególnie takim, którzy już posmakowali czegoś innego, stąd ciągłe dyskusje i emocje, między innymi na tym forum. I tu dochodzi element, który jest jednocześnie przejawem patologii i jedną z najfajniejszych rzeczy w sporcie. Przywiązanie kibiców do klubu. Wisła na tym bazuje ponieważ wie, że i tak ci najwierniejsi się nie odwrócą. Gdzie tu patologia? Jestem zwolennikiem zdrowych rynkowych zasad, jeśli mi coś nie odpowiada, nie płacę za to.
To nie znaczy, że klub nie próbuje czegoś zrobić, tylko, że słabo do tej pory wychodziło. Miejmy nadzieję, ze zatrudnienie dyrektora sportowego jest pierwszym krokiem na drodze do powolnej normalizacji.