https://newonce.sport/artykul/centro...ch-wisy-krakow
Pewnie każdy już czytał, a jeśli nie, to powinien przeczytać. Moim zdaniem w tym artykule są zawarte bardzo trafne spostrzeżenia i przede wszystkim w mentalu należy upatrywać przyczyn naszej beznadziejnej dyspozycji.
Oczywiście tuż po ukazaniu się tego artykułu dużo osób zaczęło się domagać ściągania do klubu charyzmatycznych i ambitnych piłkarzy, którzy poukładają szatnię, ale przecież to tak nie działa. Nie, jeśli nie nazywasz się Sobolewski czy Głowacki. Nie może ktoś przyjść do szatni pełnej obcych ludzi i nagle zacząć ich pouczać, albo próbować na nich wpływać tylko dlatego, że w poprzednim klubie coś tam znaczył wśród zupełnie innych ludzi i w innych okolicznościach.
I dlatego właśnie teraz jest najlepszy moment dla tych, których już mamy w klubie, żeby pokazali swoją wartość. Ciężkie czasy tworzą silnych ludzi, więc kiedy można oczekiwać wykształcenia się w Wiśle nowego lidera jeśli nie teraz? Mam oczywiście na myśli głównie Alana Urygę, który w Płocku zbudował sobie naprawdę mocną pozycję, ale też oczekuję zdecydowanie więcej od Michala Frydrycha, który na ten moment jest naszym najlepszym piłkarzem.
Drugą stroną jest na pewno konieczność pozbycia się tych, którzy potęgują poczucie marazmu i bylejakości. I to niestety, zwłaszcza po ostatnich wypowiedziach jest głównie Maciek Sadlok. Niestety, wystawianie go jako kapitana, to po prostu automatyczne obniżanie morale całego zespołu na "dzień dobry". Wiem jaka jest i była nasza sytuacja kadrowa, ale to niczego nie zmienia. Maciek nie może po prostu być brany pod uwagę jako kapitan tej drużyny, bo zwyczajnie nic poza stażem w Wiśle go do tej roli nie predestynuje.
Trzecią stroną tej sytuacji jest osoba naszego trenera i fakt, że za wszystkimi decyzjami kadrowymi stoi właśnie on. Granie wciąż tego samego, tymi samymi kartami i oczekiwanie innych wyników, to raczej nie jest najlepszy pomysł nie tylko ze względów sportowych, ale i przez wgląd na morale. Mądre zmiany są konieczne, bo piłkarz nie może dostawać miejsca w wyjściowym składzie za darmo. A tym bardziej być chwalonym mimo, że z jego gry korzyści nie ma. Mam tu na myśli głównie Klimenta, który niezależnie od efektów jego pracy jest klepany po plecach przez trenera. Na drugim biegunie jest Mehremić, który nie gra od bardzo dawna mimo beznadziejnej postawy Maćka Sadloka. Moim zdaniem to jest karygodne i Gula nie może być zaskoczony, że piłkarze mają go gdzieś, skoro on jest niekonsekwentny i wysyła sprzeczne sygnały.
Natomiast jak czytam, że dziś w bramce ma zagrać Kieszek, to nie wiem, czy się śmiać czy płakać. Bramkarz jest zmęczony? Robimy rotację dla samej rotacji? Skoro Biegański jest w formie i robi co może na bramce, to po co akurat jego zmieniać? Żeby uzasadnić pensję Kieszka, albo w ogóle jego istnienie w klubie? Mam nadzieję, że to tylko plotki i do zmiany na pozycji bramkarza na Widzew nie dojdzie.