|
Przychodzi chłop do szatni.Zastaje kilkunastu zupełnie nowych ludzi w klubie tak jak on, plus zgliszcza po cyrku z poprzednim trenerem.Jakoś wersja, że na dzień dobry powinien być katem do mnie nie przemawia.Można iść na wojne z szatnią, ale jeśli najpierw nie znajdziesz sojuszników w przynajmniej części zawodników to jesteś przegrany.Czego dobrym przykładem jest...poprzedni trener, po którym smród w szatni jeszcze się nie rozwiał, a który w dwóch kolejnych klubach powtórzył ten sam błąd doskonale pokazując jak działa ten mechanizm.
Myślę, że to jednak trochę bardziej skomplikowane, niż niektórzy sobie wyobrażają.Przywoływany tutaj Smuda też miał różne przygody w wiślackiej szatni.Jeśli dobrze pamiętam przy jego drugim zwolnieniu, niektórzy spekulowali, że to kopacze postanowili się go pozbyć, więc niekoniecznie robiłbym z niego super autorytet jeśli chodzi o radzenie sobie z zawodnikami.
|