Raffaello89 napisał(a):

A to jest rzeczywiscie temat na inną dyskusje. Ktos jednak podjał wiosną decyzje ze wracamy do korzeni czyli powrót do tej slynnej krakowskiej piłki. Ktoś zatrudnił dyrektora sportowego, jak rozumiem zeby sprowadzał pilkarzy o odpowiednim profilu. Mam nadzieję (moze naiwnie) ze stopniowo tacy pilkarze bede sprowadzani, pasujacy do koncpecji trenera.
|
Tak naprawdę zamiast kasy na stadko czechosłowackich piłkarzy wystarczyłoby ściągnąć przynajmniej jednego napastnika z prawdziwego zdarzenia.
Ot, choćby takiego jak Turgeman.
Bo jak na razie Kliment okazuje się być bardzo niesamodzielnym w polu karnym i poza nim.
Jeśli ktoś mu wyłoży piłkę 3 metry przed bramką bez asysty obrońcy to i owszem: pewnie trafi.
FBF wczoraj chyba bardziej miał grać jako rozgrywający/rozdzielający piłki w polu karnym - dlatego wszedł za Skvarkę (chyba?). To, że niechciany w Rakowie były skrzydłowy jest naszym głównym napastnikiem woła o pomstę do nieba.
Owszem, od czasu do czasu coś strzeli (bramka z Legią), ale wtedy gry gramy z kontry, a nie w ataku pozycyjnym (chyba, że z II-ligowcem).
Jeden ogarnięty napastnik (jakiego ma chyba każda oprócz Wisły drużyna w E-klasie) i możemy spokojnie budować wokół niego zespół grający "krakowską piłkę".