|
Taka refleksja. Futbol (w sensie osoby, które nim zarządzają, w naszym wypadku właściciele klubu) to chyba nie jest miejsce na rodzinną atmosferę, głaskanie i usprawiedliwienia. Potrzebne jest też s....ysyństwo i twarda ręka (chodzi mi o zarządzanie, w ogóle nie myślę teraz o boisku). U nas to jest wszystko tak robione by nigdy nikt nie powiedział o nas złego słowa. Ok, to jest bardzo ludzkie i miłe, ale to się raczej nie sprawdza w piłce. Boruc w wywiadzie u zurnalisty, mówił że w Legii brakuje życia w klubie (w sensie żeby ich cały czas ktoś trzymał pod prądem), u nas chyba jest podobny problem. Wszystko niby jest już poukładane, długi prawie spłacone, pieniądze na czas, wszystko pod kontrolą, ale nie ma nikogo w klubie kto by biegał z batem i to wszystko nakręcał, że trzeba dalej napierdalać to przodu.
|