wściekłe pięści węża napisał(a):

U nas jest jakaś klątwa "racjonalnych celów", nie nakładania presji na drużynę i nie budowania oczekiwań "ponad miarę". Wieczny ....a sezon przejściowy i obawa, żeby piłkarzykom stres nóg nie plątał biedaczkom.
Gdyby Rakowem, Wartą w poprzednim sezonie czy Radomiakiem w tym rządzili ludzie z Wisły, to by wszystkie te drużyny broniły się przed spadkiem.
A na koniec wychodzi trener, który po połowie, którą jego drużyna przejebała 0-2 mówi, że nie ma pretensji. Wiem, że grali w 10, ale niech zdupca z takim podejściem. Mam wrażenie, że Gula dam gra na swoje zwolnienie i sam nie chce sobie pomóc.
|
Te oczekiwania budują głównie kibice. Przychodzi jakiś Kliment, Skvarka, El Mahdiui i inni, o których większość nigdy nie słyszała i podjarka. Wisła wygrywa ze słabą Legią i już niektórym grzeją się procesory, że walczymy o puchary. Potem co weekend częściej deprecha niż euforia. I teorie spiskowe, że za mało zapierdzielamy, że coś tam i coś tam. A tak naprawdę, w przeciwieństwie do sytuacji z wielu poprzednich sezonów,
nie ma lepszej wersji Wisły, która, gdy wszyscy kluczowi gracze będą zdrowi i w formie i bez kartek, jest w stanie zagrać widowiskowo i z polotem oraz nawiązać walkę z każdym w ekstraklasie. Nie ma jej, bo nie ma już tutaj takich zawodników. Obecnie trzon kadry to banda przeciętnych młodzieżowców i zbieranina piłkarzy, których jakość sportowa jest wątpliwa. Oni wystarczą do spokojnego utrzymania, ale nigdy nie sprostają oczekiwaniom coraz bardziej zniecierpliwionych i głodnych sukcesu kibiców. Z Gulą, wujkiem czy kimkolwiek innym.