wolfy napisał(a):

To zależy na kogo zmienimy. Jak na kogoś kto poukłada defensywę, to będzie lepiej (ale raczej bez szału). Da nam wtedy w miarę spokojne utrzymanie.
Chcesz być traktowany poważnie to wytłumacz w jaki sposób będziemy punktować przy tak katastrofalnej grze obronnej w połączeniu z niestwarzaniem sytuacji. To jest zresztą jakiś ewenement, taki Łks dostawał w trąbę co mecz i grał kabaret w defensywie ale przynajmniej stwarzał sobie okazje (marnowane zwykle, ale były) - i zlecieli z hukiem. My nie tworzymy, nie strzelamy i nie umiemy obronić wyniku. W ekstraklasie mamy dwie opcje: fart albo walkower. Z Zabrzem był fart, walkowery rzadko się zdażają...
|
"To zależy" - czyli w sumie tak samo jak i ja nie wiesz, co z tego będzie.
Bo nie wiemy, na kogo możemy zmienić, żeby zadziałało.
I nie wiemy, czy jak zmienimy, to zadziała.
Tak jak wcześniej mówiłem, mamy 3 opcje - zadziała i pójdziemy w górę, nie zadziała i spadniemy, zadziała czasami i będziemy się bujać w strefie spadkowej.
Czy w sytuacji rynkowej, jeśli chodzi o trenera, jesteśmy w stanie wziąć kogoś, kto zagwarantuje poukładanie obrony? Ja nie wiem.
Czy w sytuacji kadrowej, jaką mamy, zmiana trenera zwiększy prawdopodobieństwo spokoju w obronie? Nie mam pojęcia.
Czy w związku z oboma powyższymi - możemy równie dobrze spaść z nowym trenerem, jak i utrzymać się z obecnym? Diabli wiedzą. Jak dla mnie 50/50.
Czy zatem zmiana trenera wyciągnie nas z bagna? Może tak, może nie.
Czy kolejna zmiana trenera potwierdzi zarządzanie "ad hoc" w klubie i brak długofalowej wizji? Moim zdaniem tak.
Więc jak długo jeszcze, egzystując z sezonu na sezon, zdołamy utrzymywać się na powierzchni? Nie wiadomo.
Może zatem warto nakreślić długofalowy plan rozwoju i trzymać się go, mając w zanadrzu opcje wyjścia z sytuacji teoretycznie najgorszej (spadek z ekstraklasy)?