Yyyyy, czyli cieszymy się ze zwycięstwa czy nie? Bo niektóre komentarze to już na prawdę nie wiem jak interpretować ...
Mnie jest autentycznie żal Skvarki. Jak ten chłop bardzo chce (mowa ciała) i jak bardzo mu nie wychodzi (efekty na boisku). Jak już mu się wreszcie przy którejś próbie udało trafić w piłkę i skierować ją w kierunku bramki to wyszedł mu jedynie strzał lekki+sygnalizowany+w zasięgu bramkarza ...
Błędy Szoty to wielbłądy były, no ale edukacja kosztuje. Oby to procentowało w przyszłości.
Lepszy przeciwnik by nas pewnie dziś znów wypunktował, dzisiejszy miał masę ambicji (szacunek!) i nie za wiele jakości (na szczęście). No i sił przy takiej intensywności im wystarczyło na jakieś 70 minut. Wymęczyliśmy kolejne zwycięstwo w PP - oby tak do finału te męki trwały
