Kurz napisał(a):

Wisła jest w defensywie jedną z 2-3 najsłabszych drużyn ekstraklasy. Nie potrafimy dobrze bronić i nie mamy do tego odpowiednich piłkarzy.
A Gula? To przecież nie on zdecydował, ze będziemy tak grać, jest tylko narzędziem, które ma pomóc w osiągnięciu celu. I na razie to nie wychodzi...
|
Zdejmujesz całkowicie odpowiedzialność z Guli. Bezpodstawnie.
Po pierwsze, personalnie mamy całkiem niezłych zawodników defensywnych (cała linia obrony plus Plewka i Żukow). Spokojnie na środek tabeli. Kto ma lepszych? Stal Mielec? Warta Poznań?
Mimo tego obrona robi kabaret, każda prostopadła piłka wywołuje popłoch i kaskadę błędów; w meczu z WKSem rzucało mi się w oczy w I połowie (siedziałem na E-24 więc ten cyrk się bezpośrednio po mojej lewej stronie odgrywał) jak Gruszkowski i Szota nie potrafili sobie krycia przekazywać, jeden nie wiedział, czy drugi go zaasekuruje i vice-versa. Rozegranie piłki na dwa podania, tj. z boku przed pole karne i krótkie prostopadłe do napastnika to dla naszej obrony jest sztuczka magiczna nie do rozeznania. Sorry, ale zawodnicy są całkowicie niepoukładani w obronie.
Po drugie, Gula chyba widzi jaki ma materiał, czy nie? Każdy kto ma oczy to widzi, że Brown-Forbes nie będzie odgrywał "na klepkę" tych mocnych podań "na ścianę" z głębi pola. Po co mu to zagrywać z uporem maniaka? Każda taka piłka kończy się walką fizyczną, bo zwykle Felicio tak przyjmuje piłkę, że musi za nią biec 2-3 metry. Albo odgrywa tak, że od razu przeciwnik idzie na kontrę.
Dużo by pisać. Krótko mówiąc: wybielasz trenera, on tutaj naprawdę ma dużo na sumieniu. Nie umie dostosować stylu do zawodników. On chyba jeszcze nigdy nie prowadził drużyny, która na tle ligi nie wyróżnia się umiejętnościami technicznymi. Stąd zaskoczenie i brutalna weryfikacja.