Jak się nie nauczymy zapieprzać, a nie grać jak na sparingu to nic się nie zmieni. Jedyny który grał od początku meczu był Żukow, ale on jest taki elektryczny że z tego biegania niewiele wynika. Jedyną super piłkę jaką zagrał w kompromitującym stylu zmarnował gwiazdor Yeboach. Dlaczego niby mecz zawalił Kieszek, a nie on?
