Co najbardziej boli:
CARLOS grający DOKŁADNIE to samo co u nas ładuje bramkę jak lis pola karnego (nie Lis, który u nas grał

) - jak Tomek Frankowski

zapomniałem dopisać, że szacun dla Carlosa za zachowanie po bramce. Nie zdziwiło mnie to, ale mógł manifestować po tym jak go odpaliliśmy lekką ręką. Po prostu udowodnił naszym niedowiarkom, że nie jest tak słaby jak Hugi.
SKVARKA i jego podejście. Już nie chodzi nawet o grę, a o totalną wyjebkę. Z dwie sytuacje, gdzie ktoś źle zagrał do niego, on metr od przeciwnika pobiegł z trzy kroki a potem fajrant i wyjebka...
Gdzieś czytałem: ZIMNY prysznic. Jaki zimny prysznic

To rzeczywistość, walki o max środek (oby nie o utrzymanie). Po meczu z amiką taki mógł być, a tutaj miała być pełna mobilizacja i odkupienie winy, zapiernicz na maxa jak z legią. Otrzymaliśmy taką padakę, że ciężko było uwierzyć, że Pogoń uja gra, a nasi nie potrafią jednej akcji skonstuować.
:/