Colin napisał(a):

|
To tylko pokazuje, że mecze wygrywa najczęściej ta drużyna, która zdominuje środek pola. Można nawijać, że chcemy albo będziemy grać piłkę krakowską, czy a'la barcelońska tiki taka ale wszystko weryfikuje boisko a to od paru meczy weryfikuje nas negatywnie. Dokładnie jest dziura w środku i przez to nie ma kto zbierać drugich piłek co jest kluczowe by dominować w kluczowej środkowej strefie boiska. W ekstraklasie potrzeba doskoku, pewnej agresji, wybiegania, szybkości reakcji i odpowiedniej organizacji, skoordynowanego pressingu by skutecznie odbierać piłkę w środku i się przy niej utrzymywać. Wszystko inne co nawijają trenerzy to fajne opowieści na konferencje czy do wywiadów. Weźmy pod uwagę El Mahdioui. W jego grze jest dużo sztuki dla sztuki. Bardzo fajnie i dostojnie się gość porusza ale brakuje tu przyspieszenia, szybszego zagrania, decyzji, podania, wejścia głębiej w strefę obronną rywala. Najczęściej podaje on do tyłu albo do boku, do tego zwalnia akcje, niejako usypia rywala a zdarzy się, że podając do obrońcy podaruje prezent przeciwnikowi do strzelenia bramki. Dla mnie on powinien grać wyżej na boisku ale przy założeniu, że będzie rozgrywał szybciej, bez tych wszystkich ozdobników. Bliżej obrońców wolałbym widzieć kogoś kto z założenia gra prościej, szybciej a przede wszystkim jest wybiegany i zdeterminowany w odbiorze, czyszczeniu akcji przeciwnika. Wracając do dziury w środku pola i naszego rozgrywania to mam duże wątpliwości po co Gula tak uparcie trwa przy rozgrywaniu aż na siłę przez bramkarza (rozumiem jeśli to jest robione z umiarem) ale często my sami sobie kreujemy kłopoty. Dla mnie osobiście kluczowe jest oddalanie zagrożenia dalej od własnej bramki a nie zabawy w dziadka pod nią i doskok, rozgrywanie kilkanaście, kilkadziesiąt metrów dalej bliżej środkowego pola boiska, gdzie strata jeszcze nie jest kluczowa i jest jeszcze czas by zareagować i zablokować akcję rywala. To takie moje trzy grosze do dyskusji ale wszystko pokazuje, że Gula jest raczej mało elastyczny i będzie raczej wdrażał swoją filozofię. Pozostaje trzymać kciuki by to w końcu zaskoczyło i zaczęło przynosić skutek punktowy. Niestety w ostatnich meczach sporo brak też po stronie zaangażowania, doskoku w obronie a Ekstraklasa jaka by nie była pokazuje, że bez tej fizyczności, swego rodzaju agresji i koordynacji w tych działaniach trudno jest zdominować środek pola w tej lidze co często przekłada się na wyniki. Na razie jeszcze nic się nie dzieje, ale biorąc pod uwagę, że trochę drużyn za nami w tabeli ma zaległe mecze to już na ten moment można założyć, że obecnie praktycznie jesteśmy na około 11 miejscu w tabeli. I mam nadzieję, że nie włączymy się w wyścig o utrzymanie. Fajnie byłoby w końcu zaliczyć sezon bez tych "emocji" jak to było w poprzednich latach.
|
To proces, który ma trwać. Nikt nie obiecywał nam złotych gór w tym sezonie. Ma być przede wszystkim spokój. Kibice zawsze obiecują sobie jednak niestworzone rzeczy i później są rozczarowani, bo rzeczywistość nie nadąża za ich marzeniami. Ale to problem z kibicami, a nie z samym Gulą czy piłkarzami. Teraz akurat rozgrywamy serię spotkań z potencjalnie najsilniejszymi przeciwnikami, poza Rakowem, w ekstraklasie. W żadnych z tych meczów nie byliśmy faworytem. Jeśli coś uszczkniemy z Piastem, będzie to i tak niespodziewanie dobry wynik. Potem większość drużyn będzie w naszym zasięgu, co nie znaczy, ze nie zdarzą się porażki.