|
Gdybyśmy tak jak dzisiaj zagrali w Poznaniu, mecz zakończyłby się dwucyfrówką.
Mieliśmy kupę szczęścia.
Owszem, fartowna sytuacja Carlosa, z której padła jedyna bramka meczu, ale to Pogoń grała w piłkę nożną, a my tylko to pozorowaliśmy.
Każdy z piłkarzy zaliczył dziś sportowy zjazd w dół.
Jak napisałem poprzednio: drużynę buduje się od tyłu (i nie chodzi tu o 4 obrońców + bramkarz), ale o umiejętność utrzymywania piłki w środkowej strefie i odbierania rywalowi w środkowej strefie - a najlepiej jeszcze przed polem bramkowym rywala. Potem można myśleć o krakowskiej piłce do przodu.
Kolejny raz okazało się, że nie mamy środka pola.
Podejrzewam, że gdyby emeryt Sobolewski wszedł na boisko, nakryłby naszych DP czapką.
No i to, co rzucało się w oczy to z naszej strony przegrywanie niemal wszystkich sytuacji stykowych - paprykarze wyżej skakali, szybciej ruszali do bezpańskiej piłki.
A po naszej stronie - brak werwy, zadziorności, agresji sportowej.
Zupełnie jakbyśmy wychodzili z przekonaniem, że jesteśmy tacy zajebiści, że gole dla nas to czysta formalność.
To tylko moje zdanie, z którym nikt nie musi się zgadzać
...nie będę wchodził w dalsze dyskusje z idiotą....
|