wolfy napisał(a):

|
Miałem Cię o to poprawić. W ogóle liczba bramek nie oddaje jak bardzo zapieprzyli ten mecz. Jakby Lechowi zależało i mieli więcej farta byłaby dwucyfrówka.
|
Szczęście mieli ze Kieszek popełnił babola przy 1 bramce oraz że Hugi trafił w poprzeczkę. Zukov z 3 metrów również powinien strzelić bramkę. Wynik 4-1 byłby dla mnie bardziej odzwierciedlający przebieg spotkania.
Nie wiem czy roznica klas była na 5 bramek. Widziałem natomiast większa niż zwykle determinację Lechitów do wygranej oraz wzniesienie się na wyżyny poszczególnych zawódnikow. Ewidentnie po dwóch remisach chcieli się zrehabilitować. Do tego w końcu pełny stadion. Dla nich to była woda na młyn do wysokiej wygranej. O klasie sportowej nie wspominam.
Co więcej, pamiętam mecz rok temu i nawet porównałem statystyki, wtedy Lech wcale nie mniej atakował Wisły niż w piątek, determinację miał podobną, strzałów nawet więcej, Wisła nawet w statystykach na jesień 2020 była całkowicie bezzębna, a nawet dużo gorsza niż w piątek (mniej strzałów, mniej podań, mniejsze posiadanie). Jednak wtedy Hyballa akurat słusznie w tamtym czasie przyjął taktykę obrony Częstochowy i Lis miał mec życia. Do tego Kuba miał szansę wejść w dobrym momencie. I sam Lech był wtedy w gorszym momencie sportowo, ale uważam że również Wisła była w gorszym miejscu.