|
Większość naszych kłopotów w obronie wynikała wczoraj z nieporadności i indolencji w ataku. Nieumiejetność utrzymania się przy piłce napastnika. Niedokładne podania głupie straty. To przy wysokim ustawieniu potencjalna kontra, a że wczoraj Lech był w gazie to nas powieźli.
Druga sprawa że dyskutowane wcześniej "zapieprzanie" było u nas na dużo niższym poziomie niż u Lecha nawet przy wyniku 3:0 dla nich. Byliśmy wolniejsi, mniej skoncentrowani, jacyś tacy wyluzowani. Najlepiej taką postawę oddaje strata Skvarki w drugiej połowie, kiedy chłop z Lecha wyprzedził go wbiegł przed niego i zabrał mu piłkę, a ten wyglądał na bardzo zdziwionego i pokazywał ze nikt mu nie powiedział, że za nim jest przeciwnik. No kto by się przeciwnika spodziewał... Tak zachowywali się wszyscy w przodzie. Yeboach przy pierwszej bramce dał się wyprzedzić jak dziecko, przy drugiej zamiast kryć wbiegającego to nie wiem o czym myślał.
Taki mecz był potrzebny bo to niektórych otrzeźwi i może zrozumieją że długa droga przed nimi...
|