czaro napisał(a):

Coś czuję, że przy stylu i taktyce gry preferowanej przez trenera tak to już będzie. Raz fajna wygrana, raz kompromitacja, czasem wysoki remis.
Końcowy efekt będzie zależał od ilości kasy wpompowanej w zawodników, bo tacy, co potrafią rozegrać, przyjąć, uderzyć, odebrać, wrócić i zagrać na innej pozycji to drodzy piłkarze.
Ale na tę chwilę, kiedy nie bijemy się o awanse w pucharach ani nawet mistrzostwo i kiedy nie grozi nam spadek, wolę takiego wesołego Gulę niż jakiegoś Michniewicza, myślącego tylko o zabijaniu meczów. Na eksperymenty z kolejnym trenerem na razie nie mam ochoty, bo ostatni pomysł zakończył się tragicznie.
Myślę, że żeby z obecną Wisłą wygrać wystarczy krótkimi okresami grać wysoki pressing (kiedy kopiemy sobie z bramkarzem i uparcie nie wykopujemy) i niski na własnej połowie.
|
Dlatego klub mówi o walce o miejsca na podium za 2-3 lata.
Wiele osób (to nie uwaga do ciebie) podchodzi do sprawy bardzo emocjonalnie, ale podczas realizacji pewnych założeń nie ma znaczenie czy przegramy jeden mecz więcej lub mniej, i czy będzie to 0:1 czy 0:5. Nie mamy potencjału na walkę o puchary i jednocześnie kadra została wzmocniona na tyle, że nie musimy drżeć o utrzymanie. Zadaniem nadrzędnym jest udoskonalanie stylu gry i podążanie w kierunku, który wyznaczył klub.