|
Bez przesady...
ZAANGAŻOWANIE BYŁO OK. Różnica taka że mieliśmy dzisiaj wyjątkowego pecha. Najpierw dostaliśmy bramke po pierwszej stracie. Ten do którego szła piłka na skrzydło nie ma prawa dać się wyprzedzić. Strzał, farfocel, spada na głowę przeciwnika. Było to do uratowania gdyby Gruszkowski nie wymiękł jak nastolatka. Obracać się dupą do strzału głowa to jest kryminał. Sami mamy dwie super patelnie jedną po pięcie chyba Forbesa, a drugą Plewki i nic. Do kompletu jeszcze bramka do szatni. No można się załamać.
Lechia nie robiła sztycha a wygrywała 2:0. Całą drugą połowę grali tak ordynarnie na czas, że jak czarny pokazał 5 min doliczone to mnie pusty śmiech ogarnął. Całe szczęście, że się udało wyrównać.
Jedyne co jest do natychmiastowej poprawy to rożne, bo bramki Frydrycha nie zmieniają wrażenia, że zagrożenia po rożnych nie ma żadnego. To i skuteczność, a będzie dobrze.
|