Drozd napisał(a):

Ale się wysiliłeś...
Jak któregoś wkręcą, albo straci to albo będzie człapał co wykażą statystyki biegowe, ale nic to drużynie nie daje. Albo będzie nieustępliwie walczył o naprawienie błędu. Chcąc pomóc zespołowi. To jest jeden z elementów zapieprzania którego udajesz ze nie rozumiesz.
|
Może warto posłuchać choćby Guli co mówi na konferencjach, m.in. o rozmow możliwym przemotywowaniu zawodników i że wręcz musi "hamować ich zapędy".
W piłce nożnej od "zapieprzania" w moim rozumowaniu tego slowa, ważniejsza jest "głowa". Mentalność, decyzje, zimna głowa, dyscyplina taktyczna, a o aspektach boiskowych się nawet nie będę wypowiadał, bo to oczywiste. Niemniej sprowadzanie całości do mitycznego "zapieprzania" powoduje że dochodzimy do sytuacji że zespół jest zmotywowany przez 2, 3 czy 4 spotkania jak to mieliśmy z Hyballa, który zapieprzania stawiał na 1 miejscu. Szkoda że w aspektach piłkarskich wyglądaliśmy dramatycznie.
Takie rzeczy działają i owszem, na krótką metę, zespół na końcu musi się obronić jakością piłkarską.