|
Ale chlopie, czy ty nie widzisz, ze w przypadku Carlitosa tam bylo wiecej szczescia niz umiejetnosci?
Przeciez pierwszy zawodnik Cracovii juz mu te pilke wybil, tylko i wylacznie fartowi mozna zawdzieczac, ze trafil w swojego kolege i pilka spadla z powrotem pod nogi Carlitosa...
Yaw ogral bez mydla 4 gosci, jednego dwa razy praktycznie posadzil na dupie, pilke mial caly czas pod kontrola pomimo doskoku dwoch obroncow po ograniu Rymaniaka - ale nie, obroncy stali w miejscu i sie nie ruszali...
Zacznijmy doceniac w koncu naszych zawodnikow, bo pozniej sie dziwimy ze nikogo nie mozemy dobrze sprzedac - czemu inni maja ich cenic, skoro sami im dajemy argumenty w stylu - gownoiga, zalosni przeciwnicy, w zasadzie nic takiego nie zrobil..
|