kopaczoholik napisał(a):

Zgadzam się z jednym małym zastrzeżeniem... a mianowicie problemem Wisły Kraków jest rozdmuchane do granic możliwości ego kibiców Wisły Kraków... Jest spore grono osób, które zapomniało, że wraz z odejściem Cupiała i jego pieniędzy zakończyło się nasze eldorado... w dalszym ciągu kibic żąda zwycięstw i walki o mistrzostwo, zachowując przy tym elegancki ofensywny styl... nie zwracając uwagi na to, że mamy słaby lub przeciętny skład i cudów nie ma co oczekiwać... Było już kilku trenerów, którzy punktowali przyzwoicie ale grali brzydko... wiec kibic oczekiwał zmian i pięknego dla oka stylu
Schemat od lat powtarza się nowi trenerzy, nowi zawodnicy chwila nadziei, jakaś passa bez porażki i kibic myśli, że wracamy na szczyt... i jest świecie przekonany, że tak będzie...
A teraz to już w ogóle była parodia.... Ograliśmy w pierwszym meczu Zagłębie Lubin i byliśmy na pierwszym miejscu... Większość jednak przeoczyła fakt, że Zagłębie Lubin postanowiła przygotowywać się bez trenera i z dziwnymi wytycznymi zarządu... trener trafił do klubu w ostatniej chwili... i oczywiście wygrać, wygraliśmy, wynik prezentował się ładnie ale ten kto oglądał mecz wiedział, że mieliśmy jako Wisła masę szczęścia...
Uważam, że trzeba czasu aby Gula i zawodnicy zgrali się... wymieniamy trenerów i zawodników jak rękawiczki a dalej gramy totalne dno... i co Biegańskiego nie było w bramce... a i tak przegraliśmy mecz... już widzę jazdę po młodym gdyby to on wpuścił strzał życia zawodnika ze Stali... Hejterzy wyciągnęliby mu, że za niski i inne podobne brednie...
Niestety nie ogladałem meczu a widziałem tylko bramki... jak rozumiem u nas w środku pola dalej hulał wiatr?
|
Możesz wskazać gdzie w tym temacie widzisz jakieś rozdmuchane ego? Jakiś wpis o tym, że mamy grać o puchary? Jakieś nawoływanie do zwolnienia trenera? Jakiś mokry sen o tym że wracamy na szczyt?
Bo ja tu widzę tylko w....ienie i krytykę za ten mecz, który był po prostu beznadziejny. I to jest fakt.
Skończcie już z tym Cupialem bo to się naprawdę żenujące robi.