âFakty są na dziś takie, że będący największym przegranym letniego okienka klub z Mielca ma tyle samo punktów co potencjalnie największy wygrany â czyli Wisłaâ â napisaliśmy w relacji z wczorajszego meczu âBiałej Gwiazdyâ. Początek ligi jest dla Wisły Kraków bolesny, bo chociaż pierwszy mecz w wykonaniu ekipy Adriana Guli był kozacki, to wracając do niego dziś, można zadać sobie klasyczne pytanie: Wisła taka mocna czy Zagłębie takie słabe?
(...)
Wisła Kraków zrobiła latem ciekawe transfery. Ok, mamy wrażenie, że akurat to zdanie w kontekście zakupów âBiałej Gwiazdyâ powtarza się dość często, bo krakowianie przeważnie szukają niekonwencjonalnych opcji. Faktem jest jednak to, że trener Adrian Gula dostał:
gościa, który był mózgiem jego zespołu w przeszłości (Skvarka)
dobrze znanych mu piłkarzy zza południowej granicy (Hanousek, El Mahdiaoui, Kliment)
bardzo solidnego ligowca (Uryga)
skrzydłowego, który wypracował 16 goli w innej lidze (Hugi)
obiecującego młodzieżowca (Młyński)
Nie można więc powiedzieć, że drużynę klei po omacku, próbując odnaleźć się w tym, co mu podrzucono. Być może także dlatego, że Gula wyrwał nawet wspomnianego Skvarkę, który doskonale zna jego pomysły i wie, jak dyrygować jego drużyną, myślano, że Wisła Kraków zaskoczy błyskawicznie. Że terminarz, który podstawił âBiałej Gwieździeâ pod nos zespół po burzliwym okresie przygotowawczym (Zagłębie), beniaminka (BBT) i ligowego kopciuszka (Stal), będzie jak piniata, z której wysypią się punkty.
(...)
Odpowiedź: Gulaball się rodzi. To jasne, że najlepiej byłoby zobaczyć natychmiastowy wpływ nowego trenera na zespół. Nie tylko schematy, ale i efekty. Wygrane, punkty, efektowną grę. Ale przecież nie od razu Kraków zbudowano. Nie wszystkie projekty można złożyć ekspresowo, jak meble z Ikei. Kiedy przedstawialiśmy nowego trenera Wisły, tak opisywaliśmy jego pomysł na grę.
ââ Najbardziej lubię, kiedy moja drużyna dominuje na boisku, kiedy utrzymujemy się długo przy piłce, ale gramy nią szybko i kombinacyjnie. Taki futbol jest ładny dla oka â mówił Adrian lata temu w rozmowie z âPolsatem Sportâ. Ta filozofia przyświeca nowemu trenerowi Wisły Kraków od zawsze. â Chce grać ofensywnie, cały czas mieć piłkę â twierdzi Peter Mazan. â Graliśmy ładny dla oka futbol. Kluczową postacią był nasz trener, Adrian Gula. Powtarzał nam, że musimy wierzyć w siebie i mieć własny styl. Jego treningi były wyjątkowe. Niemal przez cały czas ćwiczyliśmy z piłką. Gula kazał nam wymieniać po 40-50 podań, na jeden albo dwa kontakty, szybko. Gdy grałem w Zilinie, nasi rywale często nie wiedzieli, co się dzieje. Próbowali atakować kogoś z nas, ale piłka była już w zupełnie innym miejscu. Wyprzedzaliśmy ich â to już słowa Jaroslava Mihalika z rozmowy z âPrzeglądem Sportowymâ.
Jest więc jasne, że zaszczepienie tej filozofii to nie jest pstryknięcie palcem. Owszem, Gula dostał âswoichâ czy znanych mu piłkarzy, którzy tę sprawę ułatwią. Natomiast to nie załatwia tematu, bo przestawić na inny tryb trzeba cały zespół, trybik po trybiku. Punktowania w lidze odpuszczać nie można, ale jesteśmy w stanie zrozumieć, że Gula w pierwszych tygodniach chce szlifować to, co ma grać Wisła, a dopiero potem zgarniać tego efekty. Pamiętajmy przecież o dwóch rzeczach:
to trener, któremu powierza się długofalowe projekty, a nie wymaga cudów od 1. kolejki
Wisła ten czas mu zagwarantowała, więc głupio byłoby teraz Gulę pospieszać
(...)
Przytoczyliśmy sporo wymówek dla trenera Wisły, bo naszym zdaniem nie ma co popadać w rozpacz. âBiała Gwiazdaâ chciała mieć projekt na lata, więc teraz musi go zaakceptować, nawet jeśli oznacza on trudny start obecnego sezonu. Nawet jeśli lekko rozmywa to nadzieje na bardzo dobry wynik na koniec, choć z tym byśmy się wstrzymali, bo przecież nie mówimy o przepaści punktowej nie do przeskoczenia. Mamy jednak nadzieję, że teraz to sam Gula weźmie sprawy w swoje ręce i zostanie swoim adwokatem. Bo przecież wiecznie usprawiedliwiać go nie będziemy.
W meczu z Górnikiem Łęczna Wisła powinna już punkty zgarnąć. Z Legią i Lechią u siebie, krakowianie będą mieli idealną okazję, żeby odegrać się za wpadki na starcie. To szansa, którą Gula i spółka muszą wykorzystać, żeby trochę uspokoić swoich kibiców.
|