|
Mecz przegrany mentalnie, 1:0, kartka i środek pola odpuszczamy. Kuveljic truchta, bo myśli, że już po meczu? Dramat, jak tak można.
Raków jak się otrząsnął po kartce to zrobił najlepsze co mógł, czyli wychodzili bardzo wysoko, wtedy należało przestać próbować wyprowadzać od Sadloka i Frydrycha na siłę, tylko starać się dłuższymi piłkami przenosić na stronę Rakowa. Niestety, ale nie da się klepać każdej akcji.
Kluczowy moment to ten kiedy Mlynski wyłożył patelnię Klimentowi, jakby to lepiej przymierzył - 2:0 i po meczu.
Szkoda. Ogromny gong dla całego zespołu i kibiców. Wierzę, że ten mecz docelowo przyniesie jakąś lekcje, da nauczkę. Wierzę też w sportowa złość naszych zawodników. Tyle.
Wierzę, że zobaczymy to już w piątek.
|