Mało kto zwrócił uwagę, jak zachował się Hanousek przy bramce na 1:0. Zamiast dobiec do Radwańskiego, wślizgiem zablokować strzał, to odpuścił, jakby jego udział w akcji obronnej miał się już zakończyć. Jest co najmniej tak samo winny straconej bramki co Biegański.
