|
Ogólnie strzał był niezły, nawet dobrze ustawiony bramkarz miałby ciężko do tego zdążyć, bo piłka odchodziła, ktoś nie podskoczył ktoś sfaulował, wiadomo że wina się rozkłada. Mnie nie chodzi o to kto najbardziej zawalił. Bardziej chodzi mi o to kto popełnił najbardziej rażący i niewymuszony błąd. Bo ustawienie w bramce to 70% skuteczności obrony i zwłaszcza przy stałych fragmentach kiedy jest czas i spokój nie ma prawa być takich kompromitacji. Debiut, młodość to nie jest w tym przypadku żadne wytłumaczenie. Bo to tak jakby broniąc karnego stanąć tyłem do strzelającego i liczyć, że trafi w dupę albo potylicę... a potem tłumaczyć że to wina stresu.
|