krysztal napisał(a):

Jeżeli uważasz że nasza gra zaczęła żle wyglądać po nieszczęsnym "jajeczku" to szczerze współczuję zaślepienia...
Mecze w których atakowaliśmy większą liczbą zawodników można policzyć na palcach jednej ręki,ba może je policzyć nawet stolarz z upierolonymi dwoma palcami.Reszta to była zwykła kopanina .Ja nie jestem fanem zatrudniania Brzęczka i myślę że on jako trener do Wisły przynajmniej na razie nie trafi.Tak samo nie wiem czy poradzi sobie Brosz choć to oczywiście szkoleniowiec z półki wyżej niż Skowronek no i żabole to tez co by nie mówić nie stal mielec żeby sobie miał nie poradzić z presją.Kierunek zagraniczny jak najbardziej tylko żeby to znowu nie był trener który dużo gada o tym jak chce grać a nijak mu to w praktyce nie wychodzi.Fornalik jest moim marzeniem na ten moment ale zdaję sobię sprawę z tego że on może nie chcieć się gdziekolwiek już ruszać.Mistrzostwo zdobył kadrę zaliczył w pucharach zagrał mam po prostu nadzieję że zechce udowodnić że potrafi zbudować kolejny mocny zespół
|
A kiedy zaczęliśmy grać padlinę? Z Zabrzem? Z Płockiem? W Gdańsku? Z Mielcem? Czy może już Piast się nie podobał bo przegraliśmy. Przełomem była kontuzja Plewki i dziura w środku z tym związana, ale nawet w meczach frajersko przegranych jak z Wartą nie staliśmy w swoim polu karnym i nie waliliśmy na pałę, a przynajmniej widać było że nie takie mamy założenia. Inna sprawą jest wykonywanie tych założeń przez kopaczy, ale wiadomo co było przyczyną...
Nam jest potrzebny trener, który potrafi NAUCZYĆ gry w piłkę. Bo jak ktoś słusznie stwierdził na zawodników którzy już umieją grać po prostu nas nie stać. I nie chodzi mi o grę w stylu " bronimy w 11 i czekamy na kontrę". Chodzi właśnie o grę do przodu odważną czasem ryzykowną, ale ROZWIJAJĄCĄ piłkarsko. W Polsce trenerów którzy tak grają jest bardzo niewielu, a takich którzy potrafią nauczyć tak grać jeszcze mniej, a z poza naszego grajdoła nikt do nas nie przyjdzie, bo nie pozwoli sobie na głaskanie się po fiutach kiedy trzeba walnąć pięścią w stół...
Dlatego jesteśmy w dupie na długo straciliśmy szansę żeby się z niej wygrzebać. Za trzy lata może będziemy na siódmym miejscu i przeżyjemy euforię taką jak Warta w tym roku. Smutna perspektywa...