FraMat napisał(a):

No tak. Jeśli pracuję w zakładzie pracy ciągłej i szef każe mi przyjść do pracy w poranek wielkanocny i nie mam zapisane w kontrakcie że moje zatrudnienie wyklucza pracę w poranek wielkanocny to nic nie znaczy?
Litości...
Jestem pracownikiem w zakładzie pracy ciągłej i zatrudniając się w nim podpisałem umowę, w której nie ma niczego o Wielkanocy, bo nie jest to potrzebne.
I nie manipuluj moja wypowiedzią, bo nie pisałem niczego o "poużywaniu sobie na ludziach" a o realizowaniu wyznaczonych mi zadań w sposób, w jaki powinienem to robić zgodnie ze wszystkimi zasadami - kiedy jeden z panów piłkarzy jest pod formą nie wrzucam go do składu. I tyle.
Żeby nie było: nie bronię Hyballi dla samej obrony Hyballi. Widzę tylko, że wszyscy ślepo wierzą w to, co podawały media (sterowane z pewnością przez klub - bo kto tego nie widzi jest naiwny jak czerwony kapturek w lesie). I nie widzą januszowatego podejścia zarządu do jednego ze swoich kluczowych pracowników.
Wystarczyło powiedzieć: nie zgadzamy się z twoją wizją pracy w klubie (teraz nas oświeciło), zwalniamy cię z obowiązku świadczenia pracy, Kmiecik zrobi to za ciebie. Jasno, w oczy, po męsku.
Nie sprzeciwiam się zwolnieniu Hyballi skoro im było nie po drodze. Żałuję, że odbyło się to w takiej formie, która nie najlepiej świadczy o kulturze, obyciu i nie rokuje na przyszłość.
|
A niby jak to miało być? Powinien dostać laurkę na pożegnanie i wszyscy zawodnicy powinni odśpiewać mu pieśń na pożegnanie stojac na jednej nodze? No raczej.... wszystkim ulżyło że poszedł wreszcie "furiat" w cholerę. Tak, napisz jeszcze co te "głupie i złe " Polaczki zrobiły Niemcowi. Nie chciały znosić jego zachowania. A powinny wszak.