LucjuszWielki napisał(a):

Cały czas na tym jedziesz, niby można tak pomyśleć, ale historia pokazała, że nie jeden klub miał konflikty z trenerami i były jazdy jeszcze większe - przychodizli następni.
To jest Wisła Kraków :] Nie bój się, nie jeden marzy, aby tu pracować nawet z Kubą w szatni, a jak się troszkę więcej posmaruje to mogą przyjść i lepsi. Dlaczego zatem przyszedł Hyballa skoro wcześniej mieliśmy problemy z kasą i Skowronka mimo dementi wywaliliśmy? (opłacaliśmy chyba 2-3 trenerów)
Kasperczak chyba przyszedł na trening Liczki i nie chciał ustąpić i co? To nie były jaja? Nikt nie przyszedł potem do nas?
Po prostu głupawe pitolenie - trenerzy przychodzili i nadal będą przychodzić, lepsi, gorsi, na dorobku czy z doświadczeniem. Ta sytuacja uja ma do tego - taka prawda.
Tak jak w wielu korpo na pozycjach menago - ludzie słyszą, że kaźnie, a i tak pchają się wyżej - pieprzenie po prostu trza dodać niestety: bezmyślne, bo "kto normalny przyjdzie po czyms takim? " - przyjdą , przyjdą, jak nie teraz to za rok , za dwa :/
|
Ależ to jest pitolenie.
Tak, przyjdą następni, ale kto zagwarantuje, że będą lepsi? Ci sami, którzy stali za zatrudnieniem Savica, Mawutora, Kone, Madveda?
W naszym korpo nie możemy sobie powiedzieć, że za rok albo dwa przyjdzie ktoś dobry. My musimy mieć kogoś na teraz. Bo jeśli zdarzy nam się spadek, to może nie być czego zbierać.
O tym, że w korpo ludzie przychodzą, to naprawdę szkoda gadać. Jeśli w środowisko idzie informacja, że zespół jest zdołowany i nie dostarcza wyników, to chętni do objęcia posady menadżera są zazwyczaj desperatami, szukającymi pracy. W naszym wypadku oznacza to tyle, że przyjdzie bezrobotny trener, który, jeśli się nie spodoba, powie, że szatnia (Kuba) go zwolniła. Ale przytuli kasę.