Garret napisał(a):

Nie zgadza się, bo na następny dzień grają mecz o 15 w Bielsku-Białej. Można się śmiać ze Skowronkowych mikrocykli, ale jednak jakieś plany przygotowań pod kolejne spotkania istnieją.
Także ja akurat mam odwrotne zdanie, uważam, że to prośba piłkarzy była absurdalna. Reszty zachowania Hyballi nie oceniam, bo zwyczajnie nie wiem jakie było, ale tutaj akurat trzymam stronę trenera, kimkolwiek by nie był.
|
Dodam jeszcze tytułem przykładu coś jeszcze, co przeczytałem o wymaganiach Dana Petrescu w stosunku do piłkarzy, w okresie kiedy wprowadzał swój klub do LM.
Wszystkie mikrocykle były święte bez możliwości ich przesunięcia. Wszystkie czasy treningów były święte. Mało tego. Na zajęcia do klubu przychodzili także zawodnicy z jakichś powodów poza kadrą (lekkie kontuzje), żeby nie obijać się na playstation czy w klubach, ale być z drużyną.
Podobnie, cała drużyna, nie tylko skład wybrany do meczu zjawiała się w szatni na czas meczu, a kiedy był mecz wyjazdowy, wyjeżdżała cała drużyna, nawet ci kontuzjowani, którzy nie musieli akurat leżeć, czy mieć zaplanowanej godziny zabiegu.
Petrescu do każdego meczu podchodził jak do ważnego, może nawet najważniejszego wydarzenia, wręcz domagając się wtedy skoszarowania piłkarzy w klubie tak, żeby piłkarze robili wszystko z nastawieniem na wykonywanie swojej pracy, na piłkę nożną. Nie na żadne jajeczka, czy śledziki, albo karpiki.
I z prowincjonalnej drużyny uczynił mistrza.
Co potem z tym zrobili właściciele to inna sprawa.
Praca, praca, praca...
Podobnie pracował Lucescu w Doniecku i miał wyniki z Szachtiarem, a teraz wprowadza te same metody pracy w Kijowie. Kiedyś myślałem, że może przyjdzie do Wisły jako trener kończący karierę, ale... zatrudniony w 2020 roku w Dinamie ma pensję 3 mln euro rocznie.