MaLk napisał(a):

Wiesz, to trochę tak, jakby obrażał się na otaczającą rzeczywistość. No piłkarze są tacy, jacy są. Trener pracuje z tym, co ma, a nie z tym, co chciałby mieć, ale nie ma.
Nawet Koeman przychodząc do Barcelony musiał brać poprawkę na to, jaką kadrę ma do dyspozycji i jakie możliwości transferowe będzie miał w trakcie pracy, a nie to, na jakich piłkarzy "zasługuje" klub taki jak Barca.
Hyballa nie popatrzył sobie w ogóle na drużynę, którą negocjował poprowadzić czy przez przypadek obejrzał filmiki z meczami dream teamu Henry'ego sprzed lat zanim podjął decyzję o przyjściu do Wisły? 
Z drugiej strony - jeżeli wylądował w takiej drużynie z takim poziomem sportowym, to... może on też jednak nie jest trenerem z jakiegoś mitycznego poziomu, nawet jeżeli trenował juniorów BVB. Kiedyś tam. Ciekawe czy by się obraził jakby mu, nie wiem, jakiś Kmiecik tak powiedział?
|
Nie chodzi o mityczny poziom. Czym innym jest też słyszeć opowieści o klubie, a czym innym przerobić wiele rzeczy na własnej skórze. Jest możliwe, ze nasza słabość w praktyce przerosła jego oczekiwania, co z kolei napędzało frustrację. Frustracja + trudny charakter = wybuch. To oczywiście go nie tłumaczy, jeśli przekroczył pewne granice. Oczywiście tego nie wiemy, bo znamy tylko jedną opowieść. Wolałbym, żeby było jak w Rashomonie.
Hyballi już tutaj nie ma. Mam nadzieję, ze z tej lekcji Kuba i inni wyciągną jakieś wnioski, nie tylko dotyczące trenera, ale rzeczywistego potencjału klubu. A może już wyciągnęli, bo klub opuściło 8 ławkowych, z których żaden nie odegrał istotnej roli w Wiśle. Przepraszam, może poza Burym, który przynajmniej grał regularnie.