|
Wygrana na lajcie z Piastem? To chyba inne mecze oglądaliśmy. Ja widziałem wspaniały występ Lisa, który uratował nam mecz broniąc karnego i 3 setki, widziałem przypadkowego gola Gruszkowskiego i strzał życia Savicia (po rykoszecie zresztą), i w końcu widziałem dramatyczną obronę w formacji 6-3-1 przez ostatnie pół godziny meczu i wybijanie piłki jak najdalej od własnego pola karnego. Graliśmy zupełnie bez pomysłu, żeby tylko przetrwać i mieliśmy całą masę szczęścia.
A co do Twojego ostatniego zdania, zgadzam się, to prawda z tym, że piłkarze też muszą chcieć, a nie zgrywać gwiazdeczki.
|