czaro napisał(a):

No bez żartów.
Wierzę, że rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż narracje z forum futbolowego. Nawet jeśli nie byłem w szatni, nie umiem czytać gry jak eksperci, to bez żartów, tam był Błaszczykowski, współwłaściciel klubu, jego nieformalny dyktator. Jedyna opcja z tym sabotażem gry, to sabotaż za wiedzą Błaszczykowskiego. A sabotowanie gry przez grającego współwłaściciela, do tego tak związanego z klubem, utrata punktów, niechlubny rekord porażek, utrata wpływów finansowych związana z niższym miejscem w lidze, tylko po to, aby zagrać na nosie trenerowi, nie to mi się nie mieści w głowie. To byłby wyższy poziom absurdu + ogromny policzek dla kibiców.
|
Zgadzam się, że nie ma żartów.
-gra piłkarzy od meczu z Podbeskidziem
-przecieki z szatni
-nagonka w mediach
-żale zawodników na trenera bez reakcji klubu
-zachowanie Kuby w meczu z Lechem
To wszystko jest absurdalne, a mimo to miało miejsce. Może się w głowie nie mieści, ale 0:6 z Legią też się w głowie nie mieściło. Dlatego mimo, że ponoć mam ołtarzyk Boguskiego, nie chcę go widzieć w przyszłym sezonie w Wiśle...
czaro napisał(a):

Jak nie byli, jak od 60 minuty przestali grać cokolwiek. Od zejścia Boguskiego-Żukowa.
Masz rację, że Błaszczykowski słabo bardzo, zwłaszcza fizycznie. Mawutor kopał się po czole, a Yeboah masakrycznie pod każdym względem.
|
Przestali grać bo trenera nie było który wymagał grania. Był wynik, niewiele do końca, niech się przeciwnik męczy klasyczna PMS. A to, że dowieźliśmy fuksem to kto o tym będzie pamiętał. Przypomnij sobie jak wyglądało bronienie w meczu z Legią, a jak dzisiaj. Piast miał ze cztery okazje do wyrównania od 60 minuty. Legia miała dwie okazje przez cały mecz. Tym się różni trener od trenera. Bo wynik zależy już od innych kwestii.