Harcownik napisał(a):

Zgodzę się ale np. z Płockiem to gdyby nie gol "z niczego" Bogusia w 82 minucie z zerowego kąta to nie wiem czy ugralibyśmy nawet punkt.
Ze Stalą - wszystkie bramki były przypadkowe -
1 bilard w polu karnym i piłka fuksem doszła do Forbesa. Typowa ekstraklasowa "akcja".
2 mega fuksiarski karny - bardzo dyskusyjny
3 śmieszny farfocel Savicia który wturlał za linię bramkarz. Jak pisano że gol Kuby z Lechem to spisek to tutaj to było Watergate.
|
Taktyka* sama nie gra. Hyballi brakowało odpowiednich wykonawców do tego co chciał tutaj przeprowadzić. Oczywiście nie wiemy czy miałby ten sam plan, gdyby w Wiśle było sporo piłkarzy na odpowiednim poziomie do "krakowskiej piłki", ale nie było. Dalsze kontynuowanie tego co dało nam najpierw 9 a potem 13 miejsce również nie miało sensu, tym bardziej, że nie było już Brożka, ani Turgemana, a Błaszczykowski i Basha w pierwszej fazie rundy nie byli zdolni do gry (i nie było żadnej gwarancji, ze po rozegraniu meczu w pełnym wymiarze znowu nie utkną na miesiące w salonach odnowy). Ostatecznie okazało się, że parametry, które poprawił, to za mało, żeby zmierzyć się z oczekiwaniami i kibiców i właścicieli (do tego dochodzą zakulisowe kwasy), tym bardziej, ze udało się tylko zmniejszyć dystans do innych drużyn, a nie nakryć je czapką...
Hyballi już nie ma, ale problem pozostał. I to jest teraz najistotniejsze, a także wnioski, jakie wyciągną właściciele. Wszelkie teorie dotyczące jego osoby zaciemniają tylko obraz i odciągają naszą uwagę od
rzeczywistego problemu.
Wracając jeszcze do taktyki Hyballi, to właściwie w dużej mierze to samo, co grała Legia Czerczesowa, który również doszedł szybko do wniosku, ze nie ma wykonawców do tik-itaki i postawił na szybki odbiór piłki i wysoki pressing, agresywną grę. Tylko że on miał lepszych piłkarzy na każdej pozycji niż dzisiejsza Wisła i przede wszystkim Nikolica i Prijovica, a nie Forbesa. Po jego odejściu, gra Legii ewoluowała, ale w głównej mierze za sprawą transferów (między innymi Ofoe), a nie zmiany oderwanych od rzeczywistych możliwości założeń czy trenerów. Zresztą po kolejnych zmianach kadrowych, Legia przestała grać jednocześnie skutecznie, widowiskowo i fajnie dla oka. Żeby znowu coś w tej sprawie drgnęło, musiał pojawić się Wszołek, Juranović, Mladenović, Luquinhas. Kapustka i skuteczny napastnik.