maxx304 napisał(a):

Spisek to to nie jest, ale sam przyznaj, że gdyby bramkarz lewą stronę przypilnował, to raczej by nie wpadło. Jest krok do prawej a potem parada do lewej - w sumie farfocel.
Dobrze, że Kuba to strzelił, ale jak już wspomniałem, ten gol dla mnie nie przesądza o niczym, bo mógł go i Sadlok strzelić. To nie był rogal w okienko czy sprytny strzał na boczną siatkę.
|
No jasne, błąd przede wszystkim w ustawieniu muru, piłka tak fartownie poleciała zza muru że bramkarz za późno ją zauważył. Myślę, że spodziewał się że zatrzyma się na murze. Widać to w powtórkach. Nie zmienia to faktu że gol to gol i w każdej kolejce padają fartowne gole. Zresztą te fartowne są najpiękniejsze, np. gol Bogusia z Płockiem (bramkarz Płocka schował ręce zresztą jak kiedyś Kuszczak w meczu z Kolumbią - nikt nie pisał że przekupiła czy zastraszyła go kolumbijska mafia) i kilka lat temu Stilicia zresztą też z Płockiem - coś w tym jest, może płocki trop w spisku

? Jeszcze z takich absolutnie kuriozalnych bramek dla Wisły przypomina mi się zajedwabisty gol Macieja Śliwy:
Najpierw po szczupaku Marcina Wasilewskiego piłka trafiła w Krzysztofa Drzazgę, później Pavels Steinbors nabił ją sobie ręką na głowę, a w finale Maciej Śliwa dokonał cudu - przy strzale z pierwszej piłki dotknął jej trzy razy, zanim wpadła do siatki.
Widzę tu po prostu trochę farta ale na pewno nie spisek.
Mimo słabej gry pewni siebie i jazda bo my jesteśmy Wisła Kraków i mamy rozpierdalać. W imię Boże ciąć frajerów równo z trawą. A po meczach chodzić na kremówki.
Naszym motto: Panowie, kiełbachy do góry, rąbiemy ich w kakao! Siekać frajerów, do piachu z nimi! Wślizg, wślizg, wślizg!