|
Większość osób debatuje na temat, czy winny Hyballa, czy Trio, kto ucierpiał bardziej, a tak naprawdę chodzi o to, że żaden zawodnik pod okiem Hyballi nie zrobił widocznych postępów w grze. Do tej pory uważałem, że trzeba za wszelką cenę bronić Niemca, że podjęty kurs jest słuszny, jednak po obejrzeniu wczorajszego meczu, który graliśmy już bez napinki dochodzę do wniosku, że nasz trener niestety nie ma żadnej wizji, zwłaszcza w graniu do przodu. Kiedy przychodził Hyballa, to miałem sporo obaw, bo niestety mamy tu specyficzną rzeczywistość i kierunek niemiecki, jeżeli chodzi o trenerów, raczej się u nas nie sprawdzał. Po przepracowanym okresie przygotowawczym i pierwszym meczu z Piastem byłem przeświadczony, że wreszcie mamy trenera, który ciśnie zawodników jak Smuda po niemiecku i jednocześnie potrafi nie spartolić okresu przygotowawczego, gdzie drużyna biega szybciej i dłużej od przeciwników. Niestety wszystko zdechło, myślę, że nasi kopacze nie mają siły, bo trener wymaga jak od zawodników z bundesligi, a takich zawodników, którzy będą w stanie to wytrzymać po prostu u nas nie ma (mam na myśli cała ligę, może juniorzy za kilka lat byliby w stanie to ogarnąć).
Trenerzy typu Urban, Bartoszek, Ulatowski, Rumak, Zieliński itp oznaczaliby niestety, że naszym celem będzie na najbliższe lata ligowa kopanina w środku tabeli i moim zdaniem jest to wywieszanie białej flagi. Niestety wspomniany Smuda, czy Lenczyk mają już swoje lata i jest to już raczej melodia przeszłości.
Zaraz spadną na mnie gromy, że Smuda to: "dyzma, analfabeta, wf-ista, kulawy debil itp" i nie warto ze mną dyskutować, może faktycznie nie ma sensu, natomiast Smuda mimo przegrania iluś tam (chyba 7) meczów z rzędu pod koniec sezonu robił postępy w graniu zespołowym, prawie każdy zawodnik robił u niego jakiś progres, jak nie miał napastnika, bo Brozio kontuzja, to strzelał choćby Burliga, jak nie było lewego obrońcy, to postawił tam Bunozę, który orał po linii boiska tak, że raptem odkryto w nim talent (wcześniej był uważany za kompletnego łamagę potykającego się o własne nogi), który nawet udało się sprzedać za przyzwoite pieniądze. Tego mi brakuje u Hyballi, nie widać ani systemu grania, ani progresu u zawodników, nie mówiąc już o indywidualnym podejściu do graczy (nawet Smuda potrafił odpuszczać choćby Stilicowi, który nie musiał się za bardzo angażować w obronie, za to robił grę z przodu).
|