Revolver napisał(a):

Sadlok - szkodnik, a nie kapitan.
Swoją drogą - jeżeli Sadlok, Boguski i Burliga nie przedłużą, a Kuba postanowi zakończyć karierę, to ciekawe, do kogo trafi opaska kapitańska. Frydrych wydaje się logicznym wyborem, ewentualnie Lis, jeżeli trener będzie chciał Polaka.
|
Tak, ale Lis jest na eksport. Prędzej Uryga. Plus Sadlok przedłużył, więc jeżeli będzie grał, to będzie kapitanem. Mimo wszystko mam nadzieję, że usiądzie na ławce. Gruszkowski na lewą, Szot na prawą, w środku Frydrych z Urygą.
To też jest ciekawy wątek. Drużyny na ogół potrzebują stabilizacji, rewolucje są dla nich groźne. U nas większość kibiców tak ocenia sytuację, że tej rewolucji się domaga, wierząc, że ktokolwiek tu nie przyjdzie, będzie lepszy piłkarsko i mentalnie od dotychczasowego towarzystwa.
wolfy napisał(a):

|
Przyszedł Skorża i już są głosy że jest do dupy, ale Lech zawodzi od lat.
|
Z tym przykładem i tak, i nie. Owszem, Lech (z krótkimi przerwami) zawodzi od lat i na pewno nie trener jest ich największym problemem, ale w określonych okolicznościach można wybrać trenera lepszego i gorszego. A wybór Skorży był bardzo ryzykowny (dlaczego nie będę tu pisał, to osobny wątek).
Oczywiście zgadzam się z Tobą, że to nie trener jest naszym największym problemem. Ale nie wiem, czy Hyballa to akurat dobry trener dla Wisły. Właśnie dlatego, że pod wieloma względami Wisła nie dojeżdża i potrzebujemy kogoś do robienia przyzwoitego wyniku w tych warunkach. Kimś takim był np. Kiko.
Mogę się mylić, bo mam problem z oceną tego trenera i w ostatnich tygodniach wyostrza mi się spojrzenie na klub (jak chyba wszystkim), ale dziś tak na to patrzę.
Fugiel napisał(a):

Nie zauważyłem, aby Hyballa czarował w mediach, był jakimś magikiem co robi dobry PR. Gość wyglada na mega skupionym na tym co robi - taki trenerski wariant - bez zony, rodziny, bo nie ma na to czasu.
Jak się spakuje i wyjedzie - trudno - ja na chwile obecna wolałbym aby został, zobaczymy jak to będzie wyglądać w przyszłym sezonie.
|
A moim zdaniem Hyballa jest trenerem, który buduje własny wizerunek. Tylko robi to subtelniej niż Petrescu swojego czasu i nie zawsze skutecznie. Od początku konsekwentnie buduje emploi pasjonata-wizjonera, który stawia na ofensywny futbol i czyni z zespołu maszynę do biegania i atakowania. Na konferencjach jedzie z piłkarzami, a przy tym bagatelizuje stawiane im wyzwania, za przykład stawia młodych itd.
Nie mówię, że to źle. Jesteśmy dorośli, każdy wykonuje tu swoją pracę i realizuje się w ramach swojej kariery. Ale Hyballa akurat ten swój wizerunek oprócz pracy z zespołem buduje i to bardzo.