pawlozm napisał(a):

1. Szatnia piłkarska to specyficzne miejsce. To co w zwykłym życiu jest zwyczajnym chamstwem w szatni piłkarskiej często gęsto jest na porządku dziennym, na kolejnym treningu nikt zwykle nie ma żalu. W firmie kierownik nie powie pracownikowi "pracujesz jak miękki kuta*, musisz być sztywny 90 minut!" (poszukajcie sobie od jakiego trenera do jakiego piłkarza to cytat) To samo dotyczy się specyficznych żartów, które w innym środowisku nie miałyby miejsca bytu. Kluczowe jest jednak to, że to co w szatni zostaje w szatni i jest święte. Ma prawo wyjść dopiero po x latach w biografii trenera czy piłkarza. A najgorsze co może być to pierdy wypuszczane przez dziennikarzy, którzy widocznie jakieś swoje źródła z tej szatni mają.
2. Nie przyjmuję dogmatu o nieomylności Hyballi. Popełnia błędy, otwarcie sam o tym powiedział na konferencji, że popełnił kilka błędów. Jednak ma jaja i charakter i tego wymaga od piłkarzy i to mi się podoba.
3. Oczywiście, że tak, gołym okiem widać, że coś zaiskrzyło na linii Kuba-Hyballa i to mnie martwi i mam nadzieje, że szybko się dogadają. Kuba to równie mocny charakter i jeśli doszło do różnicy zdań to nie dziwne, że jest spięcie. Dwa mocne charaktery. Oczywiście dla mnie Kuba to ktoś więcej niż piłkarz, współwłaściciel, Kubie zawdzięczam, że Wisełka cały czas oddycha. Tutaj to już ogólnie czystko piłkarsko też mnie wkurza, że gra po 5 minut zamiast choćby po 25. Powtórzę, mam nadzieję, że Kuba dogada się z Hyballa
4. Dobrze mistrzu, że wspomniałeś o fochu Beckchama - na to liczyłem To piłkarz po 5 miesiącach od tego wydarzenia odszedł z Old Traford, Ferguson został jeszcze...10 lat Do końca swojej trenerskiej kariery. Przez te 10 lat jego słynna suszarka (wykrzykiwanie piłkarzowi uwag z odległości kilku centymetrów) dalej miała się dobrze.
|
1.Jakby echo grało...
Jak mi ktoś w żarta powie "ty ku..sie" albo "ch.ju "to się uśmiechnę i sam rzucę podobne określenie.Jakby mi ktoś powiedział że jestem zerem albo nieudacznikiem w najlepszym wypadku skończyło by się na plaskaczu.Szatnia piłkarska nie jest tu żadnym wyjątkiem.Jakoś piłkarze nie obrażali się na Smudę mimo jego prostactwa.Ważny jest kontekst i najwyrażniej tu był taki że Hyballa wyszedł na chama.
2. Fajnie że podoba ci się że jak ktoś popełnia błędy i się do nich przyznaje to jest rozgrzeszony.Ja wolę jednak takich ludzi którzy tych błędów starają się popełniać jak najmniej i wyciągają z nich wnioski .A jeszcze lepiej jak uczą się na czyichś błędach a nie tylko własnych.U Hyballi nic takiego na razie nie zaobserwowałem.
3.Właściwie się zgadzam poza jednym.Tak jak pisałem wcześniej mocny charakter nie musi iść w parze z chamstwem i uporem maniaka.
4.A co miał odejść na drugi dzień czy jeszcze tego samego popołudnia czy wieczoru?nawet jeśli odszedł by po roku to było to pokłosiem tamtej sytuacji.I co ma do tego że Sir Alex Ferguson pracował jeszcze 10 lat?Miał na tyle mocny autorytet budowany latami że mógł sobie pozwolić na pewne rzeczy na które nie mógł sobie pozwolić praktycznie żaden szkoleniowiec w tamtym okresie a co dopiero trener na dorobku.Broniły go nie tylko wyniki.Jak myślisz o MU to masz przed oczami Old Trafford i siedzącego na ławce Fergusona.